To nie tak miało być…..

To nie tak miało być.
Zupełnie nie tak.
Cały świat miał być nasz.
Tylko go brać.

To nie tak miało być… zupełnie nie tak….. Wsłuchując się w słowa tej piosenki Budki Suflera, na myśl przychodzi mi ostatni sezon w wykonaniu Lecha Poznań.

To nie tak miało być….zupełnie nie tak, ten mistrz miał być nasz , tylko go brać… Nie wyszło, dlaczego? Kto zawinił? Gdzie szukać problemu? Zniecierpliwieni kibice już mają swoich winnych tej sytuacji, na pierwszy plan wybijają się prezes Lecha Karol Klimczak, oraz a może to on jest na pierwszym miejscu winowajców wice prezes Piotr Rutkowski. Syn właściciela klubu, patrząc na jego działania, na starania o rozwój klubu, można powiedzieć, że ma sukcesy. Systematyczny rozwój Akademii Lecha Poznań, rozwój bazy sportowej i treningowej, zwiększający się rok do roku budżet klubu, czego tu jeszcze chcieć? Brakuje jednego, sukcesu sportowego…

W Lechu mówi się dużo o mentalności zwycięzcy, o wytrzymywaniu presji… Moim zdaniem tej presji w pierwszym rzędzie nie wytrzymali zarządzający klubem. Zdając sobie sprawę z coraz to większego zniecierpliwienia kibiców wobec braku sukcesu sportowego, od kilku okienek transferowych widzimy bardzo chaotyczne ruchy transferowe klubu. Brak jakiegokolwiek ryzyka w pozyskiwaniu zawodników (wypożyczenia, wolne transfery) oraz nie do końca udane wydawanie pieniędzy (Barkroth), spowodowało zupełne rozbicie drużyny i szatni… Wypożyczeni zawodnicy w żaden sposób nie czuli się związani z klubem, nie będąc pewni swojej przyszłości, nie umierali za niego. Nie wiem tylko dlaczego, nie starali się pokazać tego co potrafią, by dać podstawy do tego by to Lech ich chciał. Do tego kilku zawodników, niepotrafiących odnaleźć się w naszej lidze, nie wiedząc dlaczego, nie chcących się dopasować, rozwinąć, by być przydatnym zespołowi, Słaba psychika? Jeśli tak, to kolejna porażka scoutingu. Ludzką rzeczą jest popełniać błędy, ludzką rzeczą jest potykać się, ale i ludzką rzeczą jest nie poddawać się i wbrew krytyce przeć do przodu i doskonalić się.

Minimalizm a nawet skąpstwo takie hasła, to, to co dookoła mnie ostatnio otacza w SM, rozmowach z klientami (jestem fryzjerem), lecz ja daleki jestem od takich ocen, od zaglądania w kieszeń innym. Jak więc ocenić działania zarządu? Jak ustalić co zmienić? Mnie zabrakło ryzyka, nie jakiegoś ura bura ale takiego na naszą miarę…nasze możliwości. Nie mierzyłbym tego ryzyka nawet pieniędzmi a jakością, osobowością transferu. Już tłumaczę, wg mnie powinniśmy odejść od transferów typu uzupełnienie składu, uzupełnienia składu szukałbym z II drużyny albo z Akademii, tam materiału na uzupełnienia jest sporo. Mnie brakuje jednego, max dwóch wzmocnień, wzmocnień czysto piłkarskich jak i mentalnych. Lechowi potrzebna gwiazda, człowiek, który jest przekonany o swojej wyjątkowości, z wiarą w swoje umiejętności, z charyzmą promieniującą na całą szatnię, potrafiący ją porwać za sobą na boisku i po za nim.

Teraz na trenera wybrano Ivana Djurdzevica, człowieka, który potrafił mentalnie wpłynąć na szatnię, wtedy gdy był jej częścią. Lecz czy bez takiego wzmocnienia, o którym wspomniałem wyżej da radę?

We wszystkich rozmowach, wywiadach Ivan rysuje dość czarny obraz szatni Lecha, że w gruzach, że trzeba wszystko odbudować, tylko jakie materiały dostanie by budować ten dom, dom, którym nazywa Lecha? Wybór Ivana to wyjście zarządu do kibiców, którzy w dość dobitny sposób okazali swoje niezadowolenie:

Tak, Ivan niestety ma być lekiem na ból głowy zarządu, na złagodzenie relacji na linii klub-kibice. Tylko jeśli taki jest cel, to zabrakło mi jasnego przekazu ze strony klubu, przekazu, który byłby prośbą o kompromis. My robimy krok, budujemy drużynę a wy dajcie nam czas, nie oczekujcie sukcesu już dziś, tu i teraz. Sam nie wiem jak na taką deklarację zareagowaliby kibice, wiem natomiast, że taki kompromis dał trochę spokoju nowemu trenerowi.

Teraz jest czas gdy władze klubu muszą wysłuchać kibiców, wyjść do nich, być może wykazać się trochę większą transparentnością działań, czas gdy kibice zadeklarują wsparcie i cierpliwość.

Chciałbym tego bardzo, bo ten klub jest mi nadzwyczaj bliski.

Panie Piotrze do roboty! By za jakiś czas nie musiał pan zaśpiewać kolejnej piosenki Budki suflera….Znowu w życiu mi nie wyszło…………. 

P.S

Wybaczcie styl tego tekstu ale jeszcze tyle myśli, jaszcze nie ochłonąłem, a chciałem choć trochę i ja wylać żalu…

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz