Po Legii, przed Jagiellonią…

Lech Legia

Po Legii, przed Jagiellonią… a w międzyczasie kadra, jaki będzie ten Lech? Takie pytanie nurtuje mnie od momentu, gdy minęła euforia po wygranym meczu z Legią. Przed ostatnią przerwą na kadrę wydawało się, po meczu z Arką, że Lech dobrze wykorzysta przerwę, że utrzyma dyspozycję i kolejni przeciwnicy odprawieni będą z bagażem bramek i że utrzyma przede wszystkim pozycję lidera ligowej tabeli. Przyszedł mecz z Pogonią i… przyszedł kolejny zawód. Inaczej tego nie można nazwać, gdy przemawiają do nas takie statystyki- 3 strzały, jeden celny i posiadanie piłki na poziomie 38 procent. O meczach z Koroną (dwa celne strzały) i ze Śląskiem (jeden) nie wspomnę…

Zapewne tak jak ja, tak i wszyscy kibice zastanawiali się nad przyczyną niemocy Kolejorza. Brak kluczowych zawodników (Jevtic, Gajos…), zmęczenie, słaba dyspozycja mentalna. To wszystko sprawiało, że z niepokojem wszyscy oczekiwali 1 października. W ten dzień Lech miał się zmierzyć z Legią Warszawa. Rangi tych spotkań nie trzeba nikomu przypominać. Zdawaliśmy sobie sprawę z ułomności obecnej Legii, jej formy sportowej, ale to nie uspokajało nas, a wręcz jeszcze bardziej wzbudzało emocje, bo co by to było, gdybyśmy przegrali z „taką słabą” Legią?

Mecz przeszedł oczekiwania wszystkich, Kolejorz odniósł przekonywające zwycięstwo, dominując na każdym skrawku boiska. Wynik 3-0 uradował wszystkich, ale czy uspokoił? Wrócił Darko Jevtic, który wraz z Maciejem Gajosem w widoczny sposób podnieśli poziom sportowy drużyny. Nawet krytykowany NBN otrzymał umiarkowane pochwały za występ w tym meczu. Każdy z zawodników wyglądał, jakby miał naładowane baterie nie na 100% a wręcz na co najmniej 200%. Może to otoczka tego meczu sprawiła, pełen stadion. Warto by się zastanowić drodzy kibice czy nie warto by było się pofatygować w takiej ilości na każdy mecz Lecha, by zawodnicy odczuwali jakie oczekiwania na nich ciążą, i jak bardzo muszą się przyłożyć do meczu?

Mecz wygrany, przerwa na kadrę a w mojej głowie znów wątpliwości, jakiego Lecha zobaczymy? Wypadł ze składu Mario Situm, który zszedł z boiska już w pierwszej połowie meczu z Legią, z pewnością w meczu z Jagą nie zagra. W Białymstoku Lechowi grało się zawsze ciężko, zresztą Jagiellonia to bardzo niewygodny przeciwnik dla nas. Patrząc na bilans spotkań od sezonu 2010/11 ze zdziwieniem stwierdzam, iż jest on bardzo niekorzystny dla Lecha. 5 zwycięstw-1 remis-10 porażek.

Pozostaje mi wierzyć tylko w warsztat Nenada Bjelicy i jego sztabu, iż taka sytuacja jak po poprzedniej przerwie na reprezentację się nie powtórzy. Zresztą zawsze wierzę…

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz