Jagiellonia-Lech ja to widzę inaczej

Jevtić

Przegraliśmy mecz Jagiellonią, i już pierwsze zwątpienie że Lech nie taki dobry. Pozwolę sobie wtrącić swoje zdanie odrębne.

Dlaczego więc przegraliśmy? Czy Jagiellonia naprawdę była lepsza?

Moim skromnym zdaniem Lech zrobił się taki monotematyczny- piękny i techniczny! Wszyscy zauważyliśmy wzrost formy zawodników Lecha, ich poziomu technicznego, Nenad Bjelica pobudził to co w nich najlepsze. Niestety to są umiejętności czysto piłkarskie, uważam że zabrakło gdzieś najzwyklejszego instynktu pozwalającego dopasować się do istniejących warunków. Zawodnicy chcieli grać tak jak zawsze i to co potrafią ostatnio najlepiej,szybko, dokładnie na jeden kontakt, zaskakująco…niestety to piłka ich zaskakiwała. W tym meczu karty rozdawała murawa. Czy tylko ja miałem wrażenie że grzanie płyty pewnie dopiero przed meczem włączono ?

Jagiellonia nie była lepsza, potrafiła lepiej przygotować się do niej i wyciągnąć wnioski z warunków, czy jak to mówią żużlowcy „przygotowali tor pod siebie”. Ktoś powie że powinni być przyzwyczajeni po grze na Bułgarskiej. Nic bardziej mylnego, nie można bowiem porównywać złej murawy na Bułgarskiej z oblodzonymi boiskami w Krakowie i Białymstoku. Dlaczego? O tym później.

Boisko równe dla wszystkich? Zgoda ale…

…jedni są bardziej na to przygotowani i taką taktykę obierają by na tej murawie gra była przede wszystkim skuteczna a nie efektowna. Zabrakło być może podstawowy, wcześniejszego rozeznania, jakie będą warunki śnieżne, doboru chociażby odpowiedniego obuwia (pierwsza bramka poślizg Makuszewskiego, strata, długa piłka, zła ocena bramkarza, gol…), mnie zabrakło w Lechu planu B na te warunki które zastali w Białymstoku. Co mogłoby być takim planem B? Zupełnie inny skład inna taktyka. Otóż mój plan B, to duet Tetteh, Trałka w środku, niscy skrzydłowi Szymon Pawłowski i Maciej Makuszewski. Dlaczego niscy ? Otóż dlatego że posiadają oni zupełnie inny środek ciężkości i powinni być stabilniejsi, zwrotniejsi na tej murawie. W obronie ciężsi zawodnicy, Pualus Arajauuri z Lasse Nielsenem zamiast Szczupłego długonogiego Jana Bednarka, który za nic nie mógł się odnaleźć na tych śliskich murawach i zatracił wiele ze swojej pewności, przyczyniając się do utraty goli. Na tą murawę byli potrzebni zawodnicy nawet wolniejsi którzy potrafiliby na niej biegać i się utrzymać. Tak za to mieliśmy na murawie magika Jevtica, który miał dbać o rozgrywanie piłek i odpowiednie tempo akcji…niektóre zagrania jego są na muśnięcie, „magic touch” to nie wychodziło nie na takim boisku pełnym grudek lodu. Według mnie nie powinien grać od początku choć dotychczas grał bardzo dobrze to pewnie dlatego był w podstawie, ale to wyraźnie nie były jego zawody Jevtic nie mógł się odnaleźć na tej murawie, w ogóle grał na pół swoich możliwości. Dlatego w tym meczu zabrakło mi w Lechu rzemieślników, takich jakich maiała Jagiellonia, przepchnąć, kopnąć wybić…

Jagielloni się udawało właśnie taką grą zniwelować różnice techniczne, i to wystarczyło do zwycięstwa. Piłka zatrzymywała się na murawie, zwalniała, stąd niedokładność w podaniach, zaskoczenie czego efektem wolniejszy start do piłki gdyż zaskoczenie powoduje iż proces myślowy jest opóźniony o ułamki sekund a może i więcej, stąd przegrywane większość przebitek z piłkarzami Jagiellonii.

To nie był mecz dla wirtuozów, dlaczego nie postawiliśmy na rzemiosło? Dlaczego choć raz to Lech ustawi się i poczeka co zrobi przeciwnik,piękna gra jest widowiskowa ale dla punktów niech czasem Lech tylko poprzeszkadza.

Teraz czekam na Koronę i wielką chęć rehabilitacji przez piłkarzy, choć za mecz w Białymstoku po raz pierwszy daję minus sztabowi szkoleniowemu.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz