Festiwal nieskuteczności na zakończenie piłkarskiego roku przy Bułgarskiej.

Na gorąco kronikarska relacja:

Niedzielne popołudnie zbliża się godz. 15.30, godzina rozpoczęcia meczu Lech Poznań – Korona Kielce. Bardzo ważny mecz dla piłkarzy Lecha w kontekście pogoni za czołówką tabeli i zbliżającego się końca pierwszej części rozgrywek. Wszyscy chcielibyśmy zakończyć ją jak najwyżej w tabeli. Lechici doskonale zdawali sonie z tego sprawę i z impetem ruszyli do ataków na bramkę Korony. Już w pierwszej minucie mieli doskonałą sytuację do zdobycia bramki. Po akcji lewą stroną dośrodkowywał Szymon Pawłowski a strzał z ok. 12 metra Darko Jevtica minimalnie minął bramkę Zbigniewa Małkowskiego. Korona nie pozostawała dłużna i szukała szans do kontrataków w 7 minucie po faulu Paulusa Arajuurego sędzia podyktował rzut wolny z około 30 metra. Piłka jednak trafiła w mur po strzale zawodnika Korony jednak chwilę później gdyż akcja dalej rozgrywała się przed polem karnym Lecha, Korona oddała pierwszy celny strzał na bramkę. Niestety Lech był tak bardzo tym faktem zaskoczony, że Korona coraz śmielej sobie poczynała, czego efektem był kolejny groźny strzał w 9 minucie meczy, który to z największym trudem na rzut rożny wybił Matus Puntocky. Korona zaczęła przeważać i coraz odważniej grac do przodu czego efektem strzały i stałe fragmenty gry. Lech jakby nie mógł wejść w rytm swojej gry. Jednak gdy to nastąpiło i Lechici rozegrali akcję z kilku krótkich podań, stworzyli sobie niemal 100% sytuację, niestety nie wykorzystaną przez Gajosa a później Jevtica. Tak upłynął nam pierwszy kwadrans gry. Mecz rozpoczął się całkiem ciekawie a to głównie dzięki ofensywnej postawie Korony, czym zapewne zaskoczyła lechitów w tym pierwszym kwadransie gry. Korona nie ustawiła się z tyłu i nie czekała na poczynania Lecha, zaatakowali śmiało sami. Lech też nie pozostawał dłużny więc mecz stał się bardzo otwarty, obie drużyny dążyły do objęcia prowadzenia. Efektem takiej gry było kolejne groźne sytuacje Lechitów, chociażby taka jak strzał Szymona Pawłowskiego z 23 minuty. Od kilku minut zaczęła się zarysowywać przewaga Kolejorza. Bramki niestety nie padały a to co wydarzyło się w 26 minucie nie da się opisać, Pawłowski z 7 metrów strzela w bramkarza a dobitka Robaka trafia w poprzeczkę. W 28 minucie padła też bramka dla Lecha ale niestety z odgwizdanej przez sędziego pozycji spalonej. Czy był spalony? Powtórki pokazały, że nie, Lech powinien prowadzić w tym momencie 1-0. Lech jednak nie ustawał w swoich staraniach zdobycia bramki. W 37 minucie sędzia na chwilę był zmuszony przerwać mecz ze względu na zadymienie po ciekawej oprawie kibiców Lecha. Po wznowieniu gry gra jakby się uspokoiła, było już po 40 minucie meczu i pewnie zawodnicy obu drużyn myśleli o przerwie. Karny ? Koniec pierwszej połowy, do przerwy 0-0.

Druga połowa rozpoczęła się bez zmian w drużynie Lecha, w Koronie zaś nastąpiła jedna Za Kena Kallaste wszedł Serhij Pyłypchuk. Drugą połowę piłkarze rozpoczęli podobnie jak pierwszą, Korona trochę odważniej, Lech rozważniej. Coś musiało się zmienić, od początku drugiej połowy na rozgrzewkę ruszyli, Kamil Jóźwiak, Dawid Kownacki, Abdul Aziz Tettech. W 55 minucie Lech wypracował sobie kolejną 100% sytuację do piłki ruszyli Robak i Pawłowski wychodząc na czystą pozycję i ten drugi nie trafił na bramkę. Od tego momentu ruszyła lawina ataków Lecha, którego zawodnicy marnowali sytuację za sytuacją a brylował w tym Szymon Pawłowski. Korona wygląda jak drużyna zadowolona z wyniku, wyczekując na okazję do kontry, takiej jak w 62 minucie gdzie groźny strzał z 15 metra obronił Puntocky. 65 minuta Trener Bjelica dokonuje pierwszej roszady za „pechowego” dziś Szymona Pawłowskiego wszedł Kamil Jóźwiak. Niestety z upływem minut Lech mimo przewagi zaczyna grać coraz bardziej nerwowo, w jego poczynania wkradała się coraz większa niecierpliwość objawiająca się wieloma nieprzygotowanymi zagraniami. Trener stawia na zwycięstwo, w 70 minucie wpuszcza drugiego napastnika, za Radosława Majewskiego wchodzi Dawid Kownacki. Lech naperał coraz mocniej i ryzykowniej wciąż narażając się na kontry, jednak sam też stwarzał coraz więcej sytuacji, w 75 minucie wielkie zamieszanie w polu karnym Korony seria kilku strzałów na bramkę Małkowskiego z niestety zakończona strzałem w poprzeczkę. W 80 minucie musiało dojść niestety do wymuszonej zmiany, kontuzjowanego Jana Bednarka, który ucierpiał w starciu z zawodnikami Korony, zastąpił Lasse Nielsen. GOOOOOL!!! Nieskuteczność Lecha musiała się w końcu skończyć, w 81 minucie po indywidualnej akcji, pięknym strzałem pod poprzeczkę bramkę zdobył wprowadzony niedawno na boisko Dawid Kownacki. Od tego momentu gra się nieco zaostrzyła, głównie za sprawą zawodników Korony. Ofiarą takiej atmosfery na boisku padł niestety Paulus Arajauuri, który otrzymał żółtą kartkę i niestety ta kartka spowodowała iż dzisiejszy mecz jest ostatnim meczem tego sympatycznego zawodnika w barwach Lecha w Lotto Ekstraklasie.

Korona w końcówce rzuciła się do rozpaczliwych ataków, co skwapliwie starał się wykorzystać Lech kontrując Koronę lecz niestety nieskutecznie. Wynik 1-0 do końca nie pewny jednak po doliczonych 6 minutach przez sędziego z jeszcze większą niecierpliwością oczekiwaliśmy końcowego gwizdka, który w końcu rozbrzmiał i wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Mamy 3 punkty i tak zakończę dzisiejszą relację, na oceny przyjdzie czas.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz